Treny 3:1-23

Ja jestem tym mężem, który zaznał niedoli od rózgi jego gniewu. Prowadził mnie i zawiódł do ciemności, gdzie nie ma światła.
Tylko przeciwko mnie zwraca dzień po dniu swoją rękę.
Zniszczył moje ciało i skórę, połamał moje kości.
Spiętrzył wokół mnie wysoko gorycz i mozół.
Kazał mi mieszkać w ciemnościach jak dawno zmarłym.
Zagrodził mi wyjście, zakuł w ciężkie kajdany.
A choć krzyczę i błagam, nieczuły jest na moją modlitwę.
Moje drogi zagrodził kamieniem ciosanym, poplątał moje ścieżki.
Czyha na mnie jak niedźwiedź, jak lew w ukryciu.
Moje drogi zrobił krętymi, mnie zaś nieużytkiem, doprowadził mnie do obłędu.
Naciągnął swój łuk i wziął mnie za cel swoich strzał.
Przebił moje nerki strzałą ze swojego kołczana.
Stałem się pośmiewiskiem dla całego mojego ludu, ich pieśnią szyderczą na co dzień.
Nasycił mnie goryczą, napoił piołunem.
Starł na krzemieniu moje zęby, wdeptał mnie w popiół.
Mojej duszy odebrał spokój, tak że zapomniałem, co to jest szczęście.
I myślałem: Przepadła moja siła żywotna i moja nadzieja w Panu.
Wspominanie własnej niedoli i udręki to piołun i trucizna.
Moja dusza bezustannie to wspomina i trapi się we mnie.
To biorę sobie do serca i w tym moja nadzieja,
niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie jego nie ustaje.
Każdego poranku objawia się na nowo, wielka jest wierność twoja.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s